Jak to jest z tym tretem
Część mieszkańców Lubania i okolic, ale przede wszystkim przyjezdnych zachodzi - jak to się mówi - w głowę, gdy usłyszy słowo „tret”. Zastanawia się na tym, co ono tak naprawdę znaczy i jaka jest jego etymologia. I nie znajduje tu żadnej odpowiedzi. Próżno go szukać w słownikach, na nic się zdaje wiedza historyczna, architektoniczna czy jakakolwiek inna, bo... takiego pojęcia nie ma. Po prostu. Tymczasem ono w najlepsze w Lubaniu i może już w najbliższej okolicy funkcjonuje, ba! weszło do naszego słownictwa potocznego na oznaczenie lubańskiej zabudowy śródrynkowej. Skąd zatem się wzięło to pojęcie bez historii? Otóż odpowiedz jest tu banalnie prosta. Jest to termin techniczny, który pojawił się w obiegu publicznym po raz pierwszy w 1992 roku. Wówczas to, na podstawie wytycznych do przyjętego planu szczegółowego zagospodarowania przestrzennego rewaloryzacji starego miasta, magistrat Lubania zlecił opracowanie sposobu zabudowy pustego placu wokół Wieży Kramarskiej w rynku. Zadanie to wykonało Stowarzyszenie Architektów Polskich z Wrocławia, a - mówiąc bardziej precyzyjnie - parał się tym problemem zespół projektantów, których nazwiska, a w zasadzie ich pierwsze litery złożyły się na ową zbitkę pojęciową „TRET”. Oto i cała tajemnica najsłynniejszego naszego skrótowca i takiego chyba trochę niechcianego wkładu w słownictwo języka polskiego. Przynajmniej na poziomie lokalnym.